Sweter wełniany na drutach / Pull en laine (tricot)


pull en laine

Znowu "etiuda" na druty zamiast na "szydełko" 😉. Tym razem ćwiczyłam warkocze i rozpinany golf. Wynik moich drutowych eksperymentów wprawdzie nie jest idealny, ale i tak jestem zadowolona i z pewnością nadal będę brnąć w świat drutów 😉

Encore une autre "étude". Cette fois, c'est du tricot avec mes premières torsades. Le résultat n'est pas parfait mais satisfaisant 😉

pull en laine avec des boutons en bois


Sweter wykonany jest z włóczki TATRAWOOL, czyli stuprocentowej, cudnie drapiącej polskiej wełny! Jak ja długo szukałam tej polskiej wełny 😞😟! Wszędzie jakieś (z całym szacunkiem) estońskie, łotewskie i nie wiadomo jakie jeszcze. A ja się pytam: Gdzie wełna z polskich baranów??? Wreszcie znalazłam! A znalazłam ją TUTAJ. Od razu uprzedzam, że nikt mnie nie prosił o reklamę 😉. Najzwyczajniej w świecie cieszę się, że mogłam kupić polską stuprocentową wełnę i dlatego z przyjemnością podaję link do sklepu, w którym można ją kupić.

Pour tricoter ce pull, j'ai utilisé la laine TATRAWOOL (100 % laine de mouton). J'ai vraiment passé beaucoup de temps pour trouver la laine polonaise mais enfin, je l'ai trouvé ICI. Et non, je ne suis pas payée pour faire de la pub 😉. Tout simplement, j'étais très contente de pouvoir acheter enfin une laine de mouton polonais 😎.

laine Tatrawool


Sweter wydziergany jest z szarej, niefarbowanej wełny.
Zakupy w sklepie Tatrawool planowałam od dawna, ale przyspieszył je bonus w wysokości 5%, który otrzymałam za udział w zabawie, w której należało wymyślić nazwę dla nowej partii ręcznie farbowanej wełny.  Zazwyczaj nie biorę udziału w konkursach, ale tutaj uczyniłam wyjątek, bo pomysł na nazwę jakoś sam przyszedł mi do głowy i choć moja propozycja nie została wybrana, to mimo wszystko otrzymałam ten mały prezencik, z którego czym prędzej skorzystałam 😉.

Jeśli już o samą wełnę chodzi, to jestem z niej bardzo, ale to bardzo zadowolona. Wprawdzie gryzie i jest nieco "surowa", ale to właśnie na tym polega jej urok! Zresztą sweter został wykonany dla osoby, która taką właśnie wełnę wręcz uwielbia. Mój jedyny problem polegał na tym, że mam medycznie stwierdzoną alergię na wełnę owczą, czym jestem ogromnie 😭 niepocieszona . Z tego też powodu dziergając musiałam zachować pewne środki ostrożności i gdy tylko zauważałam, że chyba coś może być nie tak, odkładałam dzierganie na później. W każdym razie na przerobienie czeka jeszcze jedna malutka partyjka jasnej i farbowanej pojedynczej wełny, a potem kolejny zakup, bo sweter niestety 😎 bardzo przypadł do gustu nowemu posiadaczowi.

Je suis vraiment contente de cet achat. La laine gratte et est un peu brutte mais c'est son charme. Puis, le pull a été tricoté pour la personne qui adore une telle laine. Le seul désavantage pour moi, c'est mon allergie donc il a fallu que je fasse attention. Heureusement, tout s'est bien passé. 



Teraz trochę danych technicznych: 

Użyta włóczka: ciemnoszara wełna owcza TATRAWOOL (podwójna nitka) ok. 700 g
Użyte druty: ściągacz -  nr 5, sweter druty nr 6.
Nie korzystałam z żadnego wzoru. Znalazłam sobie tylko na youtubie filmik, jak zrobić warkocze, bo nigdy wcześniej ich nie robiłam.

Sweter jest baaaaaaaardzo, ale to bardzo ciepły. Z powodu notorycznego braku światła w mieszkaniu, zdjęcie zrobiłam na zewnątrz, przy temperaturze 5°C i w ogóle nie było mi zimno. Nowy właściciel swetra też przechadzał się w nim w podobnej temperaturze, choć przy słonecznej pogodzie i też nie narzekał na zbyt niską temperaturę.

Maintenant, un peu de données techniques :
Laine grise de mouton TATRAWOOL 700 g
Aiguilles n° 5 et 6.
Je n'ai suivi aucun modèle, juste une courte vidéo sur youtube pour savoir comment faire des torsades.

Le pull est vraiment très chaud. Par manque de lumière, il a fallu que je prenne les photos dehors quand il a fait 5°C. Je n'avais pas du tout froid ! Donc voilà 😉


I jeszcze jedna fotka w rozpiętym swetrze 😉

Et encore une photo en pull déboutonné 😉


Komentarze

  1. Ja w ogóle nie wiem co napisać. Jak to się w ogóle robi? Sprawdzam sobie jak się robi warkocze i nagle BUM, jest taki rewelacyjny sweter? Czy jak zostawiasz na noc druty w robótce, to one same to dziergają....? :D Ten sweter wygląda na totalnie sklepowy ciuch, a nie jakąś babciną cepelię (ewentualnie to moja babcia nie umiała robić swetrów. I kamizelek, wszystkie były takie przaśno-kiczowate.....!). I to zrobiony, bo sobie panna zamarzyła poćwiczyć warkocze....! Jak ja sobie coś próbuję poćwiczyć, to efektem jest abominacja, którą wstyd światu pokazać! Ja wiem, że to tak nie wygląda, ale po prostu zabrakło mi słów, tak czadowa jest ta praca <3 Jak długo robiłaś ten boski sweter? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahahaha chciałabym, żeby warkocze same się robiły . Nawiasem mówiąc podoba mi się ta koncepcja: wieczorem układam w odpowiedni sposób druty i włóczkę, a rano sweter gotowy :D ... Niestety, tak nie jest. Ten akurat sweter robiłam przez około miesiąc, w wolnych chwilach po pracy. Na szczęście swetra szybko przybywało, bo włóczka była gruba. A jeśli o ćwiczenie warkoczy chodzi, to nie było to takie trudne, bo choć w robótkach na drutach może nie jestem jakoś zaawansowana, to oczka prawe i lewe mam dość dobrze opanowane ;) Ze trzy swetry mam już na koncie ;). Tak więc warkocze nie były dla mnie aż tak trudne, tym bardziej, że tutaj zrobiłam najprostsze z możliwych. Obecnie walczę z ażurami na drutach - to jest dopiero wyzwanie! Jak się mylę, to spruć się nie da, bo nie wiem potem co do czego hahaha ;) . Ten sweter z kolei miał być w bardzo rustykalnym stylu, taki właśnie baciny, ale jak widzę, to mi nie wyszło :D

      Usuń
  2. Rustykalny - pewnie, babciny - HELL NO! :D

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty